Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Memories.

styczeń 21, 2011

Memories.

21 stycznia 2011

Miłość do mojej klasy nie maleje, wręcz przeciwnie.
Rośnie moja nienawiść do Marceli z każdym narzekaniem znajomych, że mogłybyśmy się już pogodzić. To taka sugestia, że mam ją PRZEPRASZAĆ? Dobre sobie. To ona mnie zostawiła w potrzebie, nie ja ją.

Miałam iść dzisiaj na koncert z Madzią, ale coś nie wyszło, zresztą ona nie chce, bo chłopak, który ją zaprosił chyba coś do niej czuje, a ona ma już faceta i go kocha. Więc nieciekawie.
Szkoda trochę, planowałyśmy ten wypad od tygodni.

Coraz większą mam radochę, kiedy Paweł pojawia się obok. Obserwuję go kątem oka. Kurwa, sama siebie nie rozumiem. On jest nie w moim typie, zupełnie. Jakbym go zobaczyła na ulicy to spojrzałabym na niego krzywo. A tak to strasznie go lubię i nic na to nie mogę poradzić. Nie wiem tylko, czy nie zaczynam lubić go za bardzo.

Muszę jakoś poukładać sobie weekend, pouczyć się do fizyki, przejechać się na zakupy, spotkać z Natalią, z Olą też... trzeba to jakoś ogarnąć.

20 stycznia 2011

Rano miałam kiepski humor, ale zaczął się poprawiać po piosence dnia w Trójce, tj PJ Harvey (pomyślałam, że jak piosenka PJ Harvey jest piosenką dnia, to będzie dobrze) i w efekcie stwierdzam, że ten dzień był zajebisty.

Ej, pozytywną stroną kłótni z zaufaną osobą w klasie jest to, że po takiej kłótni lepiej się poznaje resztę klasy. Dzisiaj rano Karolina przywitała mnie z uśmiechem "No witam moją kochaną współlokatorkę!", kiedy rozbierałam się przy szafce. Zaraz przyszedł Konrad i burknął tylko, że jaka dupa, śnieg pada, rozmazał mu się makijaż. XDDDD Ryknęłyśmy śmiechem i powiedziałyśmy, że jak chce to pożyczymy mu tusz i może skorzystać z naszego lusterka w szafce (tego, co go wyrwałam z drzwiczek z szafki mojej i Marceli).
Na matmie była kartkówka, jednak się odezwałam do Serafin, bo się wkurzyłam, że miałam za mało czasu. Powinnam trzymać język za zębami.
Na trzeciej przerwie Paweł zupełnie mnie zaskoczył, ale to było strasznie miłe, jej! Staliśmy w większym, gronie, tj Konrad, Karolina, ja, Dominika, Natalia, Paweł i jeszcze jakiś chłopak z innej klasy którego nie znam. No i jak się stoi w tyle ludzia, to każdy nadaje o czym innym XDD Gadałam z Karoliną, nagle Dominika mnie trąca "Słyszałaś to? *kiwnęła głową na Natalię* Stoimy koło siebie 30 sekund i już jesteśmy razem". Nie wiem o co chodziło i co wymyśliła Natalia, ale w tamtym momencie Paweł, który stał naprzeciwko, okrążył całe grono, podszedł do mnie, objął mnie ramieniem i powiedział "Będę tu stał następne pół godziny XD" Zaśmiałam się, zupełnie nie wiedziałam, co powiedzieć xd. A z drugiej strony zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi, nie uważam tego za coś zobowiązującego czy coś, wiem że to były żarty, ale halo, on ma dziewczynę xD
Na lekcji zapytałam Dominikę, czy Paweł nadal jest z Kingą, ona odpowiedziała, że od Karoliny, która dobrze zna Kingę, słyszała, że Kinga traktuje Pawła jak śmiecia, ale chyba jednak są ze sobą. Zrobiło mi się szkoda Pawła, w końcu strasznie go lubię.
Potem jakoś w bibliotece siedziałam z Jasiem na religii, nagle przyszli Paweł i Adrian i jakoś temat zszedł na biologię. Zapytałam ich, dlaczego Kinga chodzi do nas na lekcje biologii, skoro nie jest z nami w klasie, na co Paweł odpowiedział "Ja nie wiem, ona jest dziwna. To dla mnie człowiek zagadka." Oo
Ogólnie jakoś ze sobą nie rozmawiają, jak się mijają na korytarzu, więc chyba jednak Dominika nie ma racji.

Po lekcjach kręciliśmy film na projekt "Maczek dla Maczka" (Maczek to nasz patron xd) niewielką grupą. Mielimy nakręcić dzieciństwo Maczka, Andrzej grał właśnie jego xD. Pierwsza scena: siedzimy w tle z Karoliną i Aśką i kramy w anse-kabanse czy jak to tam, a Andrzej na pierwszym planie siedzi przy maciupcim stoliczku i na maciupcim krześle i rysuje żołnierza XD Nagle podchodzi do niego Dominika, jako nauczycielka i pyta się go "Stasiu, dlaczego nie bawisz się z innymi dziećmi?", na co Andrzej odpowiada "Rysuję żołnierza. Chcę kiedyś zostać generałem!", tymczasem w tle Karolina dowaliła mi ręką z całej siły, ja się odchyliłam z bólu do tyłu jednocześnie się śmiejąc, a ona mnie z powrotem przyciąga za nogę XDDD
I TAK NAJLEPSZA BYŁA JEDNA Z KOLEJNYCH SCEN, jak stoimy we cztery przy oknie i uczymy się matmy, a Andrzej obok, na podłodze robi pompki XDD Ja się kłócę z Dominiką o jakieś działanie, nagle oglądamy się wszystkie na Andrzeja i pytamy się go "Ej, Macz, nie uczysz się do kartkówki?", a on na to "ZWIĘKSZAM MASĘ. CHCĘ BYĆ ŻOŁNIERZEM." XDDDD To było epickie, już widzę, jak będą lać po nogach inne klasy na apelu XD Generalnie śmiesznie ten filmik wyszedł.

Potem spotkałam się z Olą, zobaczyłam jej szkołę i niestety, Olu, Grzesiek ma rację, że ludzie z twojej szkoły dzielą się na banany i frajerów XDD Boże, zobaczyłam Dexa i te frajerki, Martę Smal i Martę Szcześniak. OOOOUGH.
Eh, trochę się boję przyszłości, ale damy radę, pamiętaj!

Na francuskim miałam jakiś dobry humor, napisałam test, który był całkiem łatwy, a potem dużo się odzywałam, jakoś mi łatwo się dzisiaj mówiło po francusku.

Po części też tryumfuję, bo po kłótni z Marcelą w bitwie pt. "Która jest bardziej niezależna i lepiej radzi sobie bez tej drugiej" raczej wygrywam. Dużo rozmawiam z ludźmi z klasy, jestem jakaś radosna i nawet na tym francuskim ona siedziała pochylona i nic nie mówiła, a ja żartowałam z resztą grupy. Nawet już mi chyba nie zależy zbytnio, by się z nią godzić, pokusa, by pierwsza wyciągnąć rękę maleje.

19 stycznia 2011

JA PIERDOLE, BOJĘ SIĘ, ŻE NIE ZDAM DO NASTĘPNEJ KLASY.
Dzisiaj znienawidziłam Serafin do reszty, a zaczynałam ją lubić, suka jebana kurwa w dupę mać.
No więc pisałam jakiś czas temu że Serafin kazała mi się przenieść do szafki Karoliny. W ogóle zrobił się bałagan, bo byłam z Marcelą i Olą w szafce, a Karolina była sama. No ale z Marcelą zrobiłyśmy w szafce remont za sześć dych i Ola powiedziała, że w sumie ona może się przenieść, bo ona i tak ma tam tylko kurtkę i buty, więc to nie problem. No i przeniosła się, nie wiem tylko, PO CHUJ POSZŁA DO SERAFIN I ZAPYTAŁA, CO MA ZROBIĆ Z KLUCZYKIEM. YGH. Potem Serafin zrobiła mi awanturę w wigilię, powiedziała że mam się natychmiast przenieść do szafki Karoliny, bo dyrekcja to, dyrekcja sramto. Oczywiście się nie przeniosłam i uzgodniłyśmy, że powiemy Serafin, że ja się przeniosłam i pewnie ona już o tym zapomni. Zapytała się mnie po świętach, czy się przeniosłam, z Marcelą odpowiedziałyśmy, że tak i że wszystko już załatwione.
Dzisiaj, ni z tego ni z owego Serafin zapytała na matmie Karolinę, z kim jest w szafce, oczywiście tym groźnym tonem. Karolina chwilę się zawahała, przestraszona i w końcu powiedziała, że jest z Olą. Serafin tak się wkurwiła, kazała mi i Karolinie zejść z nią na dół, do szafek. Karolina otworzyła przed nią szafkę, Serafin nic nie mówiła, nie patrzyła na mnie i ja zaczęłam się tłumaczyć, że zrobiłyśmy ten remont i że Ola sama stwierdziła, że ona się przeniesie i to nie problem itd. Ta zdzira nawet na mnie nie spojrzała, tylko zaciskając mordę mruknęła wkurwiona, że na następnej przerwie mam się przenieść i że ona tego nie zostawi, po czym poszła po schodach na górę, a my za nią.
Jak weszłyśmy do klasy, zapanował jakiś taki nastrój grozy, ja usiadłam, a Serafin powiedziała coś w stylu:
- Za kłamstwo Olga poniesie konsekwencje i wyciągnę z tego skutki NAJGORSZE z możliwych. Ktoś jeszcze zamienił się szafkami?!
W klasie nikt się nie odezwał, chociaż prawie wszyscy już zdążyli się pozamieniać.
Przez całą lekcję byłam bliska histerii, ale się trzymałam i ciągle tylko w głowie krzyczała mi myśl: "MASZ NAGANNE, KURWA, NIE ZDAJESZ, DOCIERA?". Tak, ona jest w stanie postawić mi naganne na drugi semestr za taką pierdołę.
Na przerwie poszłyśmy z Karoliną na dół i wtedy normalnie żałośnie jęknęłam, że mam naganne i nie zdaję, cholera jasna. Karolina zaczęła mnie pocieszać, że na pewno będzie dobrze, przytuliła mnie i powiedziała, że Paweł trzy razy dostał -20 pkt za palenie a i tak miał 'dobre' na pierwszy semestr. Przeniosłyśmy moje rzeczy, na koniec zapytałam Karoliny pogodnym tonem: "Chcesz lusterko?" i oderwałam lusterko z drzwiczek naszej dawnej szafki. Nie będę się rozliczać z Marcelą, też zapłaciłam za remont i wzięłam sobie część wspólnego majątku do nowej szafki.
Jak poszłyśmy na górę, podeszłyśmy do Konrada i zaczęłyśmy z nim rozmawiać, on również mnie trochę pocieszył, zaczęliśmy żartować sobie, że znajdziemy Serafin faceta, żeby ją porządnie wyruchał, bo jest niedoruchana albo pieprzy swojego psa, z którym mieszka XD
Zaraz podeszli do nas Paweł z Adrianem, Paweł też zaczął gadać, że Serafin jest pojebana i jak będzie chciała mi wystawić naganne to będą się kłócić całą klasą, a na koniec mnie przytulił i powiedział "Więc don't cry, będzie dobrze, zobaczysz." Eeeh, uwielbiam go <3 Na koniec jeszcze zaczął się śmiać, że naśle na nią swoich kumpli dresów z osiedla XD
Na historii się zapytał faceta, czy można dostać naganne za zmianę szafki. Facet się zdziwił, jak się dowiedział, że jestem w takiej sytuacji, to się zaczął śmiać, no dzięki XDDD

Po południu się spotkałam z Justyną, poszłyśmy na kebaba. Kocham moją siostrę i już :3 Umówiłyśmy się na łyżwy w przyszłym tygodniu.

Jak powiedziałam ojcu o tej sprawie z szafką, to tez stwierdził, że to głupota, dawać mi naganne za pierdołę.

19 stycznia 2011

Dzisiaj w szkole dużo się śmiałam, więcej czasu spędziłam z Prezesową, Konradem, Kostkiem i Pawłem. Co do Pawła - jezu, strasznie go lubię, to chyba najlepszy chłopak jakiego kiedykolwiek miałam w klasie, poważnie XD Jego dowcipy zawsze mnie zabijają i cieszę się, że jesteśmy w dobrych kontaktach.
Na WFie były zawody, więc siedzieliśmy na trybunach i się wygłupialiśmy XD Coś nam strzeliło do łbów i zaczęliśmy złowieszczym wrzaskiem grupą wykrzykiwać "SIŁAAAA!!!" a potem pokładać się ze śmiechu. XDDD
Poza tym dużo było dzisiaj śmiesznych sytuacji, z Natalią wkurzałyśmy Konrada XD

Po lekcjach Marcela wezwała Karolinę pod szkołę i paradowała z nią przed moim nosem. Na szczęście zręcznie udawało mi się udawać, że w ogóle tego nie zauważam. Na koniec poszłam z Dominiką, Aśką i Karoliną na przystanek, a wtedy, w desperacji, Karolina i Marcela minęły mnie i Karolina (JESTEM PEWNA ŻE SPECJALNIE TO ZROBIŁA) dojebała mi z całej siły torbą od tyłu. Powstrzymałam się i nie odwróciłam się, tylko śmiałam się z dziewczynami z jakiegoś dowcipu. Zwycięstwo :] Jakoś nie poczułam się zazdrosna. 

Po raz pierwszy od bardzo dawna poszłam na francuski. Stałam tyłem do korytarza i generalnie dużo ludzi tam przechodzi. Znowu ktoś z tyłu szedł i pomyślałam odruchowo, że to Marcela, oczywiście nie pomyliłam się. "żałosne, dziecko, potrafisz poznać ją po odgłosie kroków, tak dobrze ją znasz" - pomyślałam sobie.

Po raz pierwszy, kiedy się kłócimy, myślę sobie, że to już koniec. Zawsze w myślach miałam iskierkę nadziei i trochę pewności, że za parę dni będzie jak dawniej, ale teraz wszystko jest inaczej. Czuję, że jej nie wybaczę. Chciałam, żeby mnie przeprosiła i żebyśmy chociaż rozmawiały, jednak na to się nie zanosi, skoro Marcela posuwa się do takich czynów jak obecnie. Chyba też uznała, że to koniec i warto mnie trochę powkurzać i poobgadywać z tą kurwą.

Tak mi się nieeee chceee chodzić do szkoły, ale mamy teraz dużo sprawdzianów no i po lekcjach poumawiałam się z różnymi osobami, co mi zajmuje czas. Jutro spotkanie z Justyną <3

JEZU, NIE NAPISAŁAM O NAJWAŻNIEJSZYM!
Dzisiaj jadę sobie metrem z francuskiego, nagle patrzę, WSIADA MAXIME. JA TAKI ZONK, OJAPIERDOLE, CO ON TU ROBI, PO TYLU MIESIĄCACH I W OGÓLE, MAXIME MAXIME MAXIME. Obok mnie było wolne miejsce, ale on stanął przy drzwiach i pisał smsa. Zerkałam na niego co chwila, nie mogłam się opanować, w pewnym momencie złapaliśmy krótki kontakt wzrokowy i on zaraz podszedł .... i po prostu usiadł obok. xd
Gapiłam się na niego w odbiciu w szybie naprzeciwko, było mi tak błogo, w pewnym momencie przyszła jakaś tłusta suka i stanęła centralnie naprzeciwko mnie >.< Długo nie patrzyłam na Maxime'a, po mojej drugiej stronie zwolniły się miejsca, a ona stała jak debilka i stała, w końcu wyszła i mogłam dalej się gapić. Wyjęłam gumę do żucia i wzięłam sobie jedną i TAK, JUŻ ZDĄŻYŁAM PRZYJEBAĆ SOBIE KLAWIATURĄ W ŁEB, za to że chociażby w desperacji nie zapytałam czy może nie chce się poczęstować XD Kurwa, jak on mnie onieśmiela. Bardzo liczyłam, że spojrzy przed siebie na moje odbicie i wtedy się do niego uśmiechnę, ale nie spojrzał. Za to w tym odbiciu cały czas widziałam jak patrzy na coś gdzieś za mną i momentami chyba zerkał na mnie, ale nie wiem. XD Eh, wysiadł wcześniej ode mnie, ale to było cudowne przeżycie :<<<

17 stycznia 2011

Mam lepszy humor, chociaż rano ciężko było mi się pozbierać. W szkole, poza tym że udawałyśmy z Marcelą, że się nie znamy, było całkiem fajnie. Narysowałam komiks o Kostku, jak prosił, który całkiem go rozbawił XD Ustalili z Magdą, że powieszą go sobie na szafce. A poza tym ustawiło się do mnie kilka osób w kolejce, że też chcą komiks o sobie. Milutko.
Zaczęliśmy z Kostkiem komiks o "Ali Aleksym i czterdziestu mudżynach rozbójnikach". Jutro będziemy go kończyć.

Po lekcjach spotkałam się z moją byłą wychowawczynią, tj Widi. Niestety zapomniałam że Widi ma dar nieświadomego pogarszania nastroju swoim pocieszaniem. Nie wiem, jak ona to robi. No, ale powiedziała mi, że schudłam, oczywiście ją to zmartwiło, ale ja się ucieszyłam, to było dziwne. xd

Jak wróciłam do domu i zaraz wrócił ojciec to jakoś rozweseliłam się i obecnie robię fondue czekoladowe w kuchni i siedzę przy komputerze, jak czekolada się topi. Napisała do mnie Żeberko ze szpitala. Pisała wcześniej, parę tygodni temu, ale nie odpisywałam, bo nie chciałam rozpamiętywać, a tu się okazuje że ona chciała się po prostu wyżalić. Szkoda, że wcześniej nie rozmawiałyśmy. Teraz mamy okazję pogadać.

***

Ah, fondue było pyszne, ale brzuch mnie rozbolał już po kilku kawałkach banana w czekoladzie. No i dobrze, co mam się objadać.

Dzisiejsza uwaga Widi, że schudłam, popchnęła mnie do działania i chyba znowu wrócę do diety!

Dzisiaj zapytałam ojca, kiedy wreszcie dostanie awans, w końcu przy ostatnim projekcie tak ciężko pracował i siedział w robocie po 36 godzin bez przerwy, powiedział, że mają przyjechać jacyś frajerzy z Francji i wtedy on się zaprezentuje. Mam nadzieję, że dadzą mu awans, bo podobno po awansie dostanie wielki samochód służbowy (co byłoby strasznie fajne, nie lubię naszego Forda, za to lubię jeździć w wielkich samochodach które wyglądają trochę jak terenówki), no a poza tym jakbyśmy mieli więcej pieniędzy to może wykończylibyśmy mój pokój i gabinet. Dodał jeszcze, że powinni zapłacić mu za nadgodziny (wychodzi całkiem sporo tych nadgodzin...), więc zaproponowałam, czy byśmy wreszcie nie pomyśleli we dwójkę o standardowym obiektywie. Najpierw zrobił zdziwioną minę, a potem pokiwał głową, czyli przypomniało mu się o naszym dawnym marzeniu i pewnie się ze mną zgadza XD

O ranyyy, pomyślałam też sobie, że być może będzie też więcej podróżowania w wakacje!
No cóż, na moją, od dzieciństwa wymarzoną, podróż wgłąb Afryki pewnie jeszcze nie starczy, ale, kto wie, może by nas ciotka i wujek do Ameryki wyciągnęli.
Wow, po raz pierwszy od wielu miesięcy obudziły się we mnie marzenia przez te parę minut pisania posta.

17 stycznia 2011 1:28

Przed chwila przyszedl do mnie moj ojciec i mial lzy w oczach. Nie znosze kiedy doprowadzam go do tak skrajnego stanu, to pierwszy raz kiedy widzialam go takiego. Powiedzialam mu, ze go kocham. Teraz juz poszedl chyba nieco uspokojony ze nie lyknelam prochow po wyjsciu z ich sypialni.

17 stycznia 2011 0:47

Poszlam do rodzicow i powoedzialam w koncu ze potrzebuje wizyty u specjalisty, bo juz nie radze sobie z myslami. Ze mam za malo odwagi by sie zabic i za malo sily by zyc. Potrzebuje terapii u kogos normalnego. 
Nie nastawiam budzika na jutro. Jak mnie nie obudza to dobrze, jak obudza to trudno, pospiesze sie rano i moze tylko troszke spoznie do szkoly.

17 stycznia 2011 0:14

To najgorsza chwila mojego zycia. Cala sie trzese, chyba zaraz zwymiotuje. Placze bezglosnie, chyba ze strachu.

16 stycznia 2011

To chyba koniec. Po tym, jak w placzu wykrzyczalam jej wszystkie moje zale i sie rozlaczylam, nie zadzwonila znowu, nie napisala mi monologu, nic. Moze wzruszyla ramionami albo sie skrzywila i zajela sie czyms innym. Moze sie rozplakala.

Wiem tylko, ze jutrzejszy dzien bedzie okropny. Jak kazdy inny.

16 stycznia 2011

Rzygać mi się chce, jak wchodzę na facebooka. Ja pierdole, ale mnie to dobija.

ed. Chodziło tylko o jebaną geografię, a i tak się popłakałam.

16 stycznia 2011

Spotkalam sie z Ola co na chwile odciagnelo mnie od problemow.

Powinnam sie pouczyc ale i tak nic mi teraz nie wejdzie do glowy. Marcela dolaczyla do grona idiotek ktorymi niegdys gardzila. Ciezko to mowic, ale jest po prostu zalosna.
Wczoraj z nia rozmawialam. Nie dotarlo do niej bezposrednio wiec zamierzam dyskretnie sie od niej odsunac. I tak pewnie nic nie zauwazy, teraz liczy sie tylko jej Adamek co bolesnie odczulam w ten weekend. I kto przy niej bedzie jak on ja rzuci?

15 stycznia 2011

Już nie płaczę, ale jest mi smutno. Gadam z Marcelą, wypytuje, co mi jest, nie wiem jak ją spławić.

Chcę, żeby jutro nigdy nie nadeszło.

15 stycznia 2011

Przepłakałam cały dzień, rano mnie jeszcze ojciec próbował ogarnąć, ale teraz poszli z matką i znajomymi do kina, a ja znowu mam atak rozpaczy. Już tyle łez wylałam, że ledwo otwieram oczy, takie są suche. Nie chcę tak żyć, każdej zimy ten sam koszmar, chyba nigdy nie dojdę do siebie, ale nie mogę się pogodzić ze świadomością, że jestem chora. Dlaczego mnie to spotkało?
Nie wiem, komu się zwierzyć, nie chcę zamęczać ludzi, wszyscy, na których polegałam są zajęci swoją dziewczyną/chłopakiem.

Najgorsze jest to, że otoczenie nawet nie zauważa, że coś jest nie tak, albo udaje, że nie widzi i nikt nie chce mi pomóc. Muszę z kimś pogadać, inaczej znowu wezmę prochy, albo się powieszę. Mój ojciec powiedział, że jest zmęczony pocieszaniem mnie.

Chyba zerwę znajomość z Marcelą i utnę kontakty, bo mimo iż mnie kocha, to nie chcę jej zamęczać moim użalaniem się. Jest teraz szczęśliwa, po co ma mieć mnie na głowie?

Moje jedyne oparcie to Justyna, ale ona również ma swój świat, swoich znajomych, chłopaka. Wszyscy kogoś mają, tylko nie ja. Kto by chciał taką zaryczaną ofiarę losu. Jestem zmęczona sobą. Mam dosyć siebie. Jestem jak Elise z Mr. Nobody.

14 stycznia 2011

Placze w kuchni i pije sok mandarynkowy. Nienawidze swojego kurewskiego zycia. Ten stan nigdy nie minie i zaden zasrany psycholog nie moze mi pomoc.

14 stycznia 2011

Mialam wczoraj awanture z matka w samochodzie, w efekcie wysiadlam i pojechalam sobie autobusem wglab Warszawy. Nie bylo mnie szesc godzin. Spotkalam sie z Marcela, pojechalysmy sobie z nudow na Wilanow, znalazlysmy fartem cmentarz ktory jest otwarty po zmroku, tzn bedziemy mogly do niego wrocic kiedys o trzeciej w nocy, poza tym znalazlysmy jakies muzeum i podpisalysmy sie na murku na ogrodzeniu.

Obecnie nie odzywam sie do matki, posylam jej spojrzenia pelne nienawisci, jak juz musze sie spojrzec w jej strone. Dzisiaj poszlam do szkoly, nie wyrobilabym w domu. Po wczorajszej powaznej rozmowie z Marcela plakalam, myslalam ze teraz bedzie mi lzej, ale jeszcze bardziej dotyka mnie to, w czym ja wczoraj uswiadamialam.
Po dzisiejszym jednyn smsie strasznie sie martwie o jedna osobe.

13 stycznia 2011

Byłam dzisiaj u lekarza, zrobili mi szereg badań, między innymi pobieranie krwi, fuuuu.

Jestem w stanie, który nazywa się "Chcę wyjść z domu i nie chcę iść do szkoły".

11 stycznia 2011

Czuję się kompletnie olana przez Marcelę. Strasznie mi przykro z tego powodu.

Z jednej strony nie mogłam pójść do szkoły, bo nie miałam czasu się pouczyć, z drugiej, nie lubię siedzieć w domu, bo jest mi strasznie tęskno do ludzi. Myślę, że nikt się mną nie przejmuje i znowu nachodzą mnie czarne myśli.
A zaraz się popłaczę, jak to wszystko już wyrzucę z siebie.

10 stycznia 2011

Wstalam o trzeciej w nocy, zjadlam tego jebanego ziemniaka, do tego otworzylam okno, a i tak rano obudzilam sie z 36.6. Efekt byl jedynie taki ze chcialo mi sie rzygac. No ale i tak ojciec sie zlitowal.
Jak wstalam o 11, okazalo sie ze ten gowniarz rowniez zostal w domu, bo podobno CHORUJE NA TO SAMO. Tak? Tez zjadl surowego ziemniaka, ogorki popil mlekiem i robil cwiczenia na mrozie w krotkim rekawku? Najlepsze jest to, ze tuz po sniadaniu rzucil sie do komputera. -.-

Poplakalam sie dzisiaj bo matka zaczela mnie szantazowac, zebym poszla na terapie. NIGDY, KURWA. DOCIERA? W koncu znowu pojechali beze mnie.
Sprobowalam zjesc jeszcze troche proszku do pieczenia, zeby podniesc temperature, ale polowe wykrztusilam. Temperatura podskoczyla mi do 37,5 i na razie sie trzyma.
Ide spac, bo nie wyrabiam.

9 stycznia 2011

WOŚP! <3

Dzisiaj od 10:00 łaziłyśmy z Marcelą po centrum. Na początku polazłyśmy na Dworzec Centralny i to był bardzo dobry pomysł, Szłyśmy akurat tam, gdzie przyjeżdżał pociąg i łapałyśmy ludzi wysiadających i czekających na przyjazd. Po jakimś czasie spotkałyśmy Damiana, który przedstawił nam Adama, swojego kumpla. Komentarz Marceli, jak już poszli: "Dobra dupa!". 
O 12:30 zrobiłyśmy sobie przerwę na obiad i pojechałyśmy na górę do Złotych Tarasów. Potem wróciłyśmy na Dworzec, trochę połaziłyśmy, ale zleźli się inni ludzie z WOŚPU i chciałyśmy przejechać się kolejką na Dworzec Wschodni. Wsiadłyśmy do jakiejś kolejki, byłam pewna, że ona jest na kartę miejską... oglądam się dookoła, ludzie się rozbierają, wyciągają kanapki, a nigdzie nie ma kasowników... nagle komunikat: "NASTĘPNA STACJA: ŻYRARDÓW". Spojrzałyśmy po sobie z przerażeniem, na szczęście okazało się, że coś mu się popieprzyło i dojechał na Warszawę Zachodnią xd.
Potem się już szwendałyśmy bez sensu, pojechałyśmy nawet do IKEI, ale tam było jeszcze więcej ludzi z puszkami. W końcu wróciłyśmy, żeby oddać puszkę, zasnęłyśmy w autobusie.
Po podliczeniu wyszło 240,39 zł. Strasznie mało, jakbyśmy zostały na Centralnym to by było dużo więcej.
Stwierdziłyśmy, że musimy być chore, bo jutro sprawdzian z geografii a my nie miałyśmy czasu, żeby się nauczyć, tak samo do historii we wtorek. Kupiłyśmy lody w maku, poszłyśmy na naszą ławkę, zdjęłyśmy kurtki, zjadłyśmy lody, natarłyśmy się sniegiem i zaczęłyśmy biegać i robić ćwiczenia.
Jak wracałam do domu, to wszystko przestało mnie boleć, więc wlazłam w śnieg po kostki. Teraz rośnie mi temperatura, mam 37,4, na mnie to strasznie dużo.

8 stycznia 2011

To była chujowa noc, śniły mi się najgorsze sytuacje mojego życia, po raz pierwszy obudziłam się z wrzaskiem (a konkretniej "O TY CHUJU, ZAJEBIE CIE!"), wgl musiałam się rzucać po łóżku, bo Szatan zrezygnował ze spania na swojej ulubionej poduszce i przeniósł się na fotel.

Dzisiejszy dzień można zdecydowanie nazwać odsypianiem. Spałam do 12:00, a potem o 14:00 znowu się położyłam i spałam do 16:00. Matko jedyna, co ja będę robić w nocy.
Pytanie retoryczne... uczyć się do geografii, bo ta pojebana babka wymyśliła, że potrzeba mi wiedzieć, gdzie jest zatoka Kara-Bogaz-Goł. Przez dwie godziny rysowałam Afrykę i zaznaczałam na niej jakieś pojebane doliny, kotliny, chuj wie co jeszcze.

Z Marcelą miałyśmy dzisiaj pojechać do biblioteki i poczytać trochę o wykonywaniu laleczek voo-doo, ale zabrakło czasu. Cholera, nie wiem, jak zdobyć włosy mojej ofiary.

7 stycznia 2011

Dzisiaj był dobry dzień! Poszłam do szkoły, było jakieś 17 osób. Dałyśmy Olce kluczyk do innej szafki i WRESZCIE się wyniosła. Potem Serafin mnie zaczepiła na korytarzu. Nakłamałam jej, że jasne, już się przeniosłam do innej szafki i Ola i Marcelina są razem. Pot ze mnie spływał ze zdenerwowania, ta baba to pogrom.
Na francuskim babka wprowadziła nam jakąś zabawę w losowanie delicji i w jednej był migdał. Do końca życia nie zapomnę tej akcji XDDD Ten, kto wylosuje migdał, miał założyć papierową koronę i wziąć kogoś przeciwnej płci do pary XDDD Po pierwsze, wylosowałam delicję i nie miałam migdała, a potem odgryzłam kawałek. Zaraz Paweł mnie uświadomił, że babka powiedziała, że mieliśmy ich nie jeść, bo potem będą w to grać inne klasy XDD Nasz rząd w śmiech, ja się prawie udławiłam, potem wszyscy to olali i pozjadali swoje delicje XD
Potem nagle z innego rzędu Andrzej wylosował delicję z odciskiem migdała, biedny xD Grzesiek zaczął głośno mówić: "Ej, patrz, to w twojej delicji musiał być migdał, jest odciśnięte!"
Baba się odwróciła, zobaczyła odcisk, zerknęła na tacę po delicjach "Rzeczywiście, migdał wypadł. Andrzej zostaje królem!", w tym momencie Andrzej wrzasnął "NIEPRAWDA!" i szybko pochłonął ciastko XD Pół klasy popłakało się ze śmiechu, ale w końcu Andrzej się poddał i założył tą cholerną koronę. Wszyscy go zaczęli zagajać, żeby poszedł po Serafin i mianował ją królową. Paweł wyszedł z nim na korytarz i poszli po nią, po chwili wrócił Paweł cały czerwony, płacze ze śmiechu i ledwo wykwiczał: "Jaki to jest idiota, trzecie klasy się z niego śmieją".
Zaraz wrócił Andrzej, za nim Serafin z kamienną twarzą. Andrzej nałożył jej koronę, klasa rechocze, Serafin spojrzała po nas groźnie i nagle dodała wrogim tonem: "Andrzej, dotąd cię lubiłam". Wtedy już wszyscy nie wyrobili XDD

Po lekcjach spotkałam się z Justyną i pojechałyśmy do jej chaty. Miło było znowu z nią pogadać. Opowiadała mi o swym chłopaku, o ojcu i o tym, co jej mówił pan Tomek w szpitalu, co mnie nieco zaszokowało. Poza tym potem wpadł jej chłopak i go poznałam. Niesamowite, pierwszy raz widziałam, żeby para ludzi w wieku zbliżonym do mojego się tak mocno kochała. Justyna mi opowiadała (oczywiście nie przy nim) że to pierwszy jej facet, z którym myśli, że chce mieć dziecko i wziąć ślub. Widziałam ten jej błysk w oku i strasznie się wzruszyłam. Tak się cieszę, że jest szczęśliwa.
Ah, zapomniałam już, jak kocham moją siostrę. A w ogóle to niedługo ma osiemnastkę, muszę pomyśleć o prezencie.

Potem jeszcze spotkałam się z Marcelą. Trzy godziny siedziała na zimnie na placu zabaw i bujała się na huśtawce. Ona mnie zadziwia. W końcu ściągnęłam ją z tej huśtawki i poszłyśmy do niej do domu, znowu grałyśmy w karty. xd

Kiedy wracałam autobusem, zwróciłam uwagę młodej parze z dziećmi, że zgubili smoczek. Wcześniej w myślach powtarzałam sobie, że to pewnie nie ich, ale w końcu przełamałam się i pomyślałam, że jak już spotkam Maxime'a i "przypadkiem" upuszczę rękawiczkę, to może też zwróci na mnie uwagę i mi ją poda (może się nawet uśmiechnie tym swoim zajebistym uśmiechem...). Młodzi bardzo się ucieszyli, powiedzieli że to ulubiony smoczek dzieciaka i już się martwili, że mały będzie płakał.

Czuję się pozytywnie nastawiona do świata. Mam silne przeczucie, że niedługo spotkam Maxime'a. Bardzo intensywnie o nim myślę ostatnio.

6 stycznia 2011

To miał być taki fajny dzień, ale zaufałam prognozom pogody, odwołałam sesję fotograficzną, a potem Marcela, z którą miałam się spotkać po sesji, wysłała mi smsa, że ma szlaban. I w ten sposób cały dzień spędziłam w domu.

Jestem okropnie dobita, nie mogę przestać myśleć o Maxime'ie, CHOLERA, PRZECIEŻ NIE WIEM NAWET JAK MA NA IMIĘ, KURWA.
Pewnie macie ze mnie pompę. Nie martwcie się, ja też uważam, że to żałosne.

4 stycznia 2011

Dzisiaj rano zasłabłam pod prysznicem i zostałam w domu. Ojciec pozwolił mi wrócić do łóżka i spałam do 12:00, to strasznie długo jak na mnie.
Zaraz po tym, jak się obudziłam, zadzwoniła Marcela, czemu mnie nie ma i powiedziała, że Olka poleciała do Serafin i powiedziała jej, że kazałyśmy jej się wynieść z szafki, kurwa >.< Po chuja najpierw mówi, że tak, nie ma problemu, może się przenieść do innej i się uśmiecha, a potem leci na skargę do najgorszej baby w szkole? -.- Marcela podobno miała opierdol od Serafin, ale potem gadała z Olą i wychodzi na to, że Ola jednak się przeniesie, tylko musimy dorobić jej kluczyk do szafki Karoliny.
Yh, kocham normalnie jak mam z czegoś mega frajdę (remont szafki w tym wypadku, ona naprawdę teraz wygląda genialnie!) a na następny dzień ktoś musi mnie dobić wewnętrznie.

Znowu nie idę na francuski, mam wyrzuty sumienia. A w czwartek pewnie nie ma zajęć.

3 stycznia 2011

Dzisiaj wreszcie wyremontowałyśmy szafkę i miałyśmy z tego powodu niesamowitą radochę.
Rano dostałam smsa od Justyny, że mnie potrzebuje i czy możemy się spotkać po lekcjach. Na początku trochę mnie odrzuciło, że odzywa się dopiero, jak mnie potrzebuje. Zapytałam, o co chodzi, ona odpisała tylko, że jest źle i że więcej mi powie na żywo. Potem pomyślałam, że może też chodzić o szpital i przypadkiem może ludzie z limana dowiedzieli się o mojej przeszłości. Niepokoję się, w końcu straciłam z nią kontakt, nie odpisywała, na gadu jej nie ma, a jej opis mnie niepokoi. Teraz myślę, że może wróciła do Garwolina. Matko jedyna, zawsze przychodzą mi na myśl chore wizje, jak z kimś tracę kontakt.

(ufff, udało mi się do niej dodzwonić. Mówi, że znowu ma kaszanę z ojcem i wszystko jej się powtarza. ale w szpitalu jeszcze nie jest)

Dzisiaj jadąc z Marcelą autobusem zadzwonił jej telefon. To była Karolina, której Bartek właśnie powiedział, że jej nie kocha i ma się odpierdolić,a potem oddał jej rzeczy. Umówiły się pod Makiem. Wysiadłam z Marcelą, ja zostałam na przystanku, a ona ruszyła w stronę Karoliny, która spojrzała na mnie jakbym jej utopiła chomika xd Pomachałam jej się wyszczerzyłam zęby, kocham ją wkurzać.

W sobotę znowu będę miała awanturę, kolejna terapia. Nie pójdę z nimi, znowu będą drzeć mordy i zaszantażują mnie czym tylko mogą.

1 stycznia 2011

Witaj Nowy Roku! Obyś był lepszy, niż poprzedni. Życzę sobie więcej rozumu, zero czarnych myśli i kochającego chłopaka.

W końcu nie pojechałyśmy do Natalii, tylko Marcela przyjechała do mnie. Obejrzałyśmy parę filmów, opchałyśmy się nachosami i trochę wypiłyśmy. Czuję się baaardzo dobrze.

31 grudnia 2010

Natalia zaprosiła Janka i Magdę oraz Kostka i Beatę, czyli szykuje nam się gapienie się na ich lizanie się po kątach, KURWA MAĆ. Jakby przyszło jej do łba zaproszenie więcej osób, to bym się nie wkurzała, ale jezu, nie wiem czy Marceli dalej nie podoba się Janek.
Ten sylwester to jakaś masakra.

 

30 grudnia 2010

Chyba mam co robić na sylwestra. Natalia zaprasza na swoją wieś, pojedziemy z Marcelą i spędzimy sylwestra w trójkę. Miła opcja.

Wróciłam z Mr. Nobody. Na koniec obie z Marcelą wymiękłyśmy i się popłakałyśmy, ten film był genialny. Matko jedyna, jak myślę o tym, że tępa Karolcia pójdzie na niego a potem będzie się wozić, jak się jej podobał, bo dla niej wystarczy żeby był tam JARED. Nie liczę, że w ogóle go zrozumie, jest za tępa.

Szkoda tylko, że Marcela właśnie dostała gorączki, cholera jasna.

30 grudnia 2010

Dzisiaj rano chciałam ukradkiem wynieść aparat z domu i prawie by mi się udało, gdyby mój ojciec tuż przed wyjściem nie zapytał, gdzie jest aparat. Znowu miałam awanturę, aparat musiałam oddać i wyszłam na sesję bez aparatu. W końcu Tatiana wzięła kompakt swojej matki i wyszło z tego nieoficjalne spotkanie, no ale przynajmniej poznałam Bartka :P Świetny koleś, na żywo wygląda dużo lepiej niż na zdjęciach.
Jakoś tak temat zszedł na Mateusza i opowiedziałam Tatianie o tej WIZJI, jaką kiedyś on miał. Miałyśmy z tego pompę, dopóki nagle dzisiaj do mnie nie napisał Mateusz, po chuj opowiedziałam wszystko Tatianie. Świetnie, po prostu XD Na szczęście nie wkurzył się, tylko tak zapytał. Nie zamierzam dalej ciągnąć z nim rozmowy xd.

Jak wróciłam do domu, to dalej nie odzywałam się do rodziców. W końcu rozkurwiła mnie głupia folia na ekran telefonu, której nie umiałam nakleić i zwyczajnie się nad nią popłakałam, bo szła przez pocztę tylko po to, żebym teraz ją zniszczyła. Ojciec przyszedł i zapytał, czy możemy się pogodzić, zgodziłam się.

Tak więc jest nieźle, nie dostałam szlabanu za ukrycie aparatu, poznałam Bartka i Karolina jest pewnie w chuj zazdrosna, nie jestem pokłócona z rodzicami i jeszcze się dzisiaj dowiedziałam, że ojciec nareszcie kupił nowy dysk do komputera. Ten jeden terabajt będzie mi starczył do śmierci xD
Jedyny problem na horyzoncie to sylwester. Chyba nigdzie nie pójdę.

29 grudnia 2010

Mam dobry humor, umówiłam się na jutro z Bartkiem i Tatianą. Po kryjomu będę musiała zabrać aparat z domu, nie wiem jak ja to zrobię.

Nareszcie poznam Bartka, to niesamowite że mamy tylu wspólnych znajomych i nie mieliśmy okazji jeszcze się spotkać. Już widzę zazdrość Karoliny, kocham się na niej wyżywać. Tym bardziej że ostatnio zrobiła z siebie totalną idiotkę, bo zapytała Bartka WPROST, czy on ją KOCHA i czy chce z nią BYĆ. Od tamtej pory przestał się do niej odzywać i nie dziwię się, a ona myśli, że po prostu się WSTYDZI. Podejrzewam, że Bartek ma z niej niezłą bekę.

Jeszcze cos: Mateusz polubil moje zdjecie zaraz po tym jak je wstawilam, czyli moze jednak chcialby kontynuowac te znajomosc i zaluje ze juz nie gadamy, dobrze mu tak, uhaha.

28 grudnia 2010

Nie odzywam się do moich rodziców. Nigdy im nie wybaczę tego, co zrobili dzisiaj rano.

Spotkałam się z Marcelą, bo obie miałyśmy ochotę porobić sobie zdjęcia. Było fajnie, kupiłam sweter tylko po to, żeby zrobić sobie w nim zdjęcie, a po sesji oddałam go do sklepu, poza tym chciałyśmy ulepić w parku bałwana, ale śnieg był zbyt sypki, więc przyszło nam do głowy, że kulę, która leżała nieopodal, potoczymy do stawu, a potem sturlamy ją z brzegu, żeby wystraszyła kaczki albo chociaż przebiła warstwę lodu xD Toczyłyśmy to nie wiadomo ile, i to nie rękoma, tylko nogami, w końcu jak to dotoczyłyśmy na mostek i pchnęłyśmy żeby sturlała się do jeziora, to skręciła, ominęła kaczki i zatrzymała się na środku, mało efektowne xd

Wróciłam do domu, znowu wszyscy drą na mnie japy, a mnie nie pozostaje nic tylko udawać, że nie słyszę, co wywołuje jeszcze większy atak agresji w moją stronę. Zajebiście. Nienawidzę ich.
 

25 grudnia 2010

Przed położeniem się spać odpisałam Mateuszowi, że również wesołych. Nic by się nie stało, jakby na tym się skończyło, naprawdę, nie byłabym bardzo zawiedziona.

Uhuhu, jaram się moimi słuchawkami.Ciekawe, że jak dzisiaj je założyłam i włączyłam losowy utwór z mojego telefonu, włączyła się nasza ^ piosenka >.<

 

22 grudnia 2010

Dzisiejszy dzień był genialny, wszystkie moje troski z wczoraj odeszły!

Mieliśmy pierwsze 4 lekcje, które przebiegły normalnie, a potem były jasełka. Wyszły całkiem śmiesznie, były o jakimś bankierze co był zajęty pracą i uważał święta za stratę czasu. Przyszedł do niego jego ojciec i zbulwersowany nawrzeszczał, że nie wie, co to miłość itd, po czym wyszedł z sali. Kiedy zapracowany syn wybiegł za nim, powtarzając "Co ty, tato, no weź się, tato", cała sala ryknęła śmiechem XD. Potem zapracowany syn spędził święta z rodziną i powiedział do nich, jacy są wspaniali i że ich kocha. Na to rodzina westchnęła wdzięcznie, a z nią cała sala "Ooooooooooohhhh!!!" To było fajne XD
Wigilia klasowa była całkiem udana, dawno nie byłam świadkiem sytuacji, kiedy wszyscy, bez wyjątku, tak parsknęli na cały głos XD Dialog Jaśka z Serafin (największa żyła w szkole i to nasza wychowawczyni xD...)
S: .. Niemożliwe, że sam to zrobiłeś.
J: O ile idziesz?
I ten ryk wśród całej klasy, niezapomniane XDDD

Po lekcjach Dominika wyciągnęła mnie do Złotych, po ostatnie prezenty. Potem pojechałam do Marceli, z kilkoma ciastkami, trzema mandarynkami z Wigilii i gałązką choinki. Była strasznie zrezygnowana, jak do niej przyjechałam, ale poprawiłam jej humor. To było jedno z tych popołudni, kiedy opierdalamy się, leżymy na jej łóżku, gadamy o niczym, piszemy i gramy w jakieś głupie gry na moim telefonie xD To strasznie nudno brzmi, ale zawsze wtedy przychodzą nam do głowy jakieś pojebane pomysły i generalnie napawa nas jakąś pozytywną energią. xD

 


Yenneferr

[Powrót] Komentuj






                9299

Archiwum


2012
Maj
2011
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec